wtorek, 1 marca 2016

San Jose de Mayo



W mojej pamięci to miasto zapisze się na zawsze. Zmarznięta, zmoknięta, w strugach ulewy - z pobocza drogi zgarnęli mnie tata i dwie jego urocze córki. Serdeczność tych trojga sprawiła, że po kilkudziesięciu przejechanych kilometrach zostaliśmy przyjaciółmi. 


Pożegnanie nastąpiło u podnóża katedry, której patronuje Maria - Matka Boska z Guadelupy. Katedra San Jose de Mayo, taka też jest nazwa miasta, do którego mnie przywieziono. Pomimo, że miasto jest średniej wielkości (ok. 40 tys. mieszkańców), ze względu na jego rangę, ilość zabytków, instytucji historycznych, - San Jose de Mayo jest stolicą departamentu. Do katedry pod którą wylądowała, trafiłam ponownie, ale ta historia mająca dla mnie symboliczne znaczenie, znalazła swoje miejsce we wcześniejszym opisie. Przyszły podróżnikom polecam odległy ok. 10 km od San Jose schronisko ekologiczne - pierwotna natura. Fantastyczne miejsce dla medytacji. Dachy chat schroniska pokryte są strzechami z liści papirusa. Niestety, dzisiejsze odmiany zbóż mają krótkie łodygi, a i ziemia w Urugwaju jest mało urodzajna.