Kythera 2014


Czym mniejsza i biedniejsza wyspa, tym bardziej spokojnie - a tego właśnie oczekuję. Taką wyspą jest Kythera. Z Pireusu na wyspę płynęłam około 10 godzin. W jedną stronę bilet kosztuje 25 euro. Na wyspę dopłynęłam nocą. Bez problemu rozłożyłam śpiwór na kamiennej ławie portowego zabudowania. Szum wiatru i morza szybko mnie uśpił. Rano zgodnie z mapą serpentynami kamiennych dróg, w ciągu kilku godzin dotarłam do maleńkiego portu rybackiego Avlemonas - i tu zostałam. Jest to jedna z niewielu miejscowości na wyspie, gdzie w małym sklepiku mogłam kupić podstawowe artykuły żywnościowe. Pierwsza kamienista ścieżka nad brzegiem morza doprowadziła mnie do głębokiej groty. Ustawiony w niej namiot miał ochronę przed nadmiarem słońca, przed wiatrem i deszczem. I tak na czas mojego pobytu na wyspie zamieszkałam w najbardziej oryginalnym apartamencie. Znalazłam tu ciszę, spokój, o dowolnej porze dnia i nocy mogłam medytować. Nawet rybacy wypływający nocą na połów u podnóża skały rozmawiali ściszonym głosem. Kontakt z wyspiarzami miałam poprzez uśmiech i wzajemne pozdrowienia - kalimera.

Jedyny zabytek w tej części wyspy jaki przetrwał - to wenecka twierdza. Kamieniste wąwozy porasta wszechobecny wrzos. Z fioletowych porostów wyłaniają się białe skały i głazy. Jedyne drzewa na wyspie to te posadzone i pielęgnowane przez człowieka. Na skale nad moją grotą dojrzewały opuncje (kaktusy owocujące), i słodkie owoce sypały wprost pod moje stopy. Czas wyznaczało mi słońce (w zegarku wysiadła bateria). Słońce mnie budziło, zgodnie z jego wędrówką opalałam się, pływałam, przygotowywałam posiłki. A kiedy słońce było w zenicie, jak w cieniu piniowego drzewa słuchałam grania tysięcy cykad.

W godzinach wieczornych - z odległości kilkudziesięciu metrów dobiegał z portowej tawerny śpiew męskiego chóru. To rybacy kontynuują starą tradycję. 

Potrafię być z ludźmi i sprawia mi to przyjemność. Miesiąc spędzony na wyspie był jednak czasem medytacji i rozmyślań. Poza wymianą grzeczności z rybakami i w sklepiku, nie prowadziłam z nikim żadnej rozmowy. Natomiast we mnie trwał nieustający dialog - wymiana wrażeń, refleksji i spostrzeżeń. W cywilizowanym świecie widoku gwiazd jaki miałam nad głową nie da się nawet w małym stopniu przybliżyć.