czwartek, 5 czerwca 2014

Późna dojrzałość - to koniec czy dopiero początek?


Praga - przyjazne dla mnie miasto
Wróciłam z Pragi czeskiej. Zostałam tam zaproszona do udziału w dyskusji w ramach cyklu Europa razem. Pytanie zawarte w tytule było tematem przewodnim spotkania, w którym miałam okazję uczestniczyć. Dyskusję poprowadził dziennikarz Jaroslav Sonka a udział wzięli Zdeněk Kalvach - gerontolog, oraz Jan Lorman - dyrektor stowarzyszenia Život 90. Dyskusja była transmitowana w radiu Český rozhlas Plus. Mój udział był wynikiem festiwalu filmów dokumentalnych na którym zaprezentowano film p. Lidii Dudy “Wszystko w życiu jest możliwe”. Występuję w tym filmie.

Reakcją widzów festiwalu były prośby o spotkanie ze mną. Kierownictwo festiwalu filmów dokumentalnych w Pradze zaprosiło mnie ponownie. I w taki oto sposób 28 maja spotkałam się z widzami na kolejnym pokazie filmu. Po filmie była dyskusja. Widzowie wypytywali mnie o szczegóły mojego życia i powody, dla ktorych zaczęłam wędrować samotnie po świecie. Odpowiedziałam, że skłonność do podróży wyssałam z mlekiem matki. Przed drugą wojną światową ludzie bezrobotni wędrowali po kraju w celu sprzedaży usług i towarów. Mój ojciec miał przedstawicielstwo portretów. Ja od dziecka byłam w drodze. Sposób zarabiania pieniędzy przez tatę może wydawać się dosyć dziwny. Tata brał fotografię od komunii, lub z wesela, a chłopaka zdjęcie z wojska. Składał dwa zdjęcia w jedno. W ten sposób metodą montażu powstawało np. zdjęcie ślubne. 

Wyjazd do Pragi też nie był pozbawiony niespodzianek. W podróż wybrałam się pociągiem. Jechałam w niezbyt dobrym czasie. Padały deszcze i z wylewy rzek utrudniały kursowanie pociągów.. Zamiast planowanych trzech - miałam pięć przesiadek. Pociągi dojeżdżały do stacji opóźnione. W trakcie ostatniej przesiadki, kiedy wysiadałam z wagonu, pociąg do Pragi stał już gotowy do odjazdu.. Dzięki uprzejmości obsługi, pociąg ten czekał specjalnie na mnie. Pomimo niedogodności i opóźnień w podróży, byłam mile zaskoczona uprzejmością pracowników kolei czeskiej. Dzięki temu na spotkanie dojechałam na czas.

W Pradze w sali projekcyjnej czekali mnie wierni widzowie. Znałam ich trochę, bo niektórzy wcześniej pisali do Polski listy do mnie. Przywitanie byłobardzo serdecznie. Widzów nie było już tak wielu jak podczas pokazu w czasie festiwalu, ale dzięki temu jesteśmy bliżej zaprzyjaźnieni. W czasie pobytu organizatorzy zapewnili mi opiekę polskiej studentki, więc komunikacja odbywała się bezproblemowo, a ja czułam się bardzo dobrze. 

Impreza była bardzo gorąca i trudno się było rozstać. Skończyła się zaledwie 23 minuty przez planowanym odjazdem pociągu w drogę powrotną. Z moją opiekunką odbyłyśmy błyskawiczną jazdę na dworzec i biegłyśmy po peronach. Cieszę się, że praca w polu daje mi kondycję fizyczną. Starając się nadążyć za moją młodą opiekunką, w ostatniej chwili zdążyłam dobiegnąć do drzwi wagonu.

Pogoda w Pradze była deszczowa, ale “złota Praga” jak zawsze piękna. Powróciłam więc w dobrym nastroju i z naładowanymi akumulatorami. 

Plany dalszych podróży jeszcze niekonkretne, ale w mojej wyobraźni powoli już nabierają kształtu.
(więcej zdjęć z Pragi w następnym wkrótce)