czwartek, 30 października 2014

Zakintos


























Tylko podróż jest prawdziwym życiem - tak jak prawdziwe życie jest podróżą.

Jean Paul




2003 rok - koniec sierpnia - “blues nad Bobrem”

Ta muzyka ma swoich wiernych fanów. Jednym z nich jest mój syn Miłosz. Uczestniczy w pierwszej części koncertu. Drugą część muzycy grają nad urną z prochami Miłosza.


Tragiczna śmierć zabiera mojego najmłodszego syna. 

Wyspa na południu Grecji - Zakintos.





Tam całkowite odosobnienie pozwala na powolne oswajanie się z odejściem mojego dziecka. Przez dwadzieścia jeden dni w miejscu gdzie ustawiłam namiot, jestem sama. Konieczność czerpania wody pitnej jest jedyną okazją oglądania ludzi i pozdrawiania ich. Z wypiętrzonej tuż nad brzegiem morza góry, fotografuję o różnych porach dnia, tę samą, sterczącą z morza skałę - jak życie - raz jest w pełnym blasku, raz mroczna. 


Robię szkice do grafiki - epitafium dla Miłosza.

czwartek, 16 października 2014

Promem do Avlemonas.

Maleńki grecki port Avlemonas był miejscem docelowym mojego rejsu promem. Wypłynęłam z Pireusu i wylądowałam w maleńkim rybackim miasteczku. W jego okolicy znalazłam miejsce ustronne i bezpieczne.
W zakładce Kythera 2014 znajdziecie Państwo zapisaną garść wrażeń z tegorocznej wyprawy.



czwartek, 9 października 2014

Kythera


Wyspa kwitnących wrzosów - niedługo na blogu nowe relacje z podróży. Tymczasem wszystkich pozdrawiam.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Galeria

Pomysł na wypełnienie murem drewnianej konstrukcji stuletniej stodoły, stojącej na naszej posesji, zrodził się po moim powrocie z pierwszej podróży po Skandynawii. Prezentacja twórczości plastycznej niekoniecznie wymaga salonów galerii. Jan Bancewicz – mąż – równolegle z pracą zawodową (grafik przyzakładowy), przez kilkadziesiąt lat pracował twórczo – uprawiał malarstwo sztalugowe. Mnie transformacja ustrojowa skazała na przymusową emeryturę. Tragiczny czas niszczenia Polski budził mój bunt i takaż była i jest moja twórczość – plakat buntowniczy. Pierwsza udana podróż autostopem naładowała mnie taką energią, że w ciągu roku własnoręcznie postawiłam mury przyszłej galerii. Piętnastoletni syn dowoził piasek do zaprawy. Właściciele magazynów materiałów budowlanych nieodpłatnie ofiarowali końcówki starej produkcji – pustaki, luxfery, cement. A kiedy już stały mury – Jan wykończył odpadami tartacznymi wnętrze galerii – zrobił stolarkę.


 
Uroczystego otwarcia galerii – rok 1997 dokonał wójt gminy Osiecznica – Waldemar Nalazek, i przedstawiciele instytucji kultury z Bolesławca. Sława społecznej, edukacyjnej galerii w centrum Borów Dolnośląskich zyskała rozgłos dzięki posłom naszego regionu, którzy odwiedzali i podziwiali galerię. To dzięki nim sława pierwszej społecznej galerii w stodole dotarła do ministerstwa kultury. Nagrodą za moją pracę było odznaczenie – społeczny działacz kultury. Gościliśmy i mam nadzieję, że ciągle będą nas odwiedzali goście z całego świata – wpisy w księdze pamiątkowej. Dzięki państwu – Ziucie i Markowi Witasom gościem galerii był osobisty sekretarz Jana Pawła II.














piątek, 11 lipca 2014

Moja galeria


Dziękuję wszystkim czytelnikom, którzy czytają moje zapiski z podróży. Teraz jestem w domu. Przez formularz pocztowy otrzymuję od Was wiadomości i zapytania. Nie tylko z Polski, ale też z zagranicy. W miarę możliwości będę odpowiadać indywidualnie, a uwagi dotyczące sposobu prowadzenia bloga postaram się uwzględnić wkrótce.

Planuję wpisy sukcesywnie uzupełniać o zdjęcia i mapki. Proszę o cierpliwość, ponieważ dysponuję tylko odbitkami na papierze i muszę je skanować przez zamieszczeniem. Jest to pracochłonne, więc nie wszystko idzie tak szybko jakby się chciało.

Jak zapewne wiecie, jestem także plastyczką. Przy domu mam galerię, w której wystawione są prace malarskie i rzeźbiarskie Jana Bancewicza, oraz moje tkaniny artystyczne i plakaty o tematyce społecznej. Galeria jest udostępniona do zwiedzania od maja do września po uprzednim kontakcie telefonicznym.

wtorek, 24 czerwca 2014

Spotkania z pasjami w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bolesławcu


Zapraszam na spotkanie transmitowane z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bolesławcu. Organizatorem jest  Fundację Orange. Bezpośrednimi świadkami transmisji będą uczestnicy Internetowego Kręgu Przyjaciół Biblioteki "INTELIK"


link do transmisji:
http://webcaster.pl/live/spotkania-z-pasjami/

czwartek, 5 czerwca 2014

Późna dojrzałość - to koniec czy dopiero początek?


Praga - przyjazne dla mnie miasto
Wróciłam z Pragi czeskiej. Zostałam tam zaproszona do udziału w dyskusji w ramach cyklu Europa razem. Pytanie zawarte w tytule było tematem przewodnim spotkania, w którym miałam okazję uczestniczyć. Dyskusję poprowadził dziennikarz Jaroslav Sonka a udział wzięli Zdeněk Kalvach - gerontolog, oraz Jan Lorman - dyrektor stowarzyszenia Život 90. Dyskusja była transmitowana w radiu Český rozhlas Plus. Mój udział był wynikiem festiwalu filmów dokumentalnych na którym zaprezentowano film p. Lidii Dudy “Wszystko w życiu jest możliwe”. Występuję w tym filmie.

Reakcją widzów festiwalu były prośby o spotkanie ze mną. Kierownictwo festiwalu filmów dokumentalnych w Pradze zaprosiło mnie ponownie. I w taki oto sposób 28 maja spotkałam się z widzami na kolejnym pokazie filmu. Po filmie była dyskusja. Widzowie wypytywali mnie o szczegóły mojego życia i powody, dla ktorych zaczęłam wędrować samotnie po świecie. Odpowiedziałam, że skłonność do podróży wyssałam z mlekiem matki. Przed drugą wojną światową ludzie bezrobotni wędrowali po kraju w celu sprzedaży usług i towarów. Mój ojciec miał przedstawicielstwo portretów. Ja od dziecka byłam w drodze. Sposób zarabiania pieniędzy przez tatę może wydawać się dosyć dziwny. Tata brał fotografię od komunii, lub z wesela, a chłopaka zdjęcie z wojska. Składał dwa zdjęcia w jedno. W ten sposób metodą montażu powstawało np. zdjęcie ślubne. 

Wyjazd do Pragi też nie był pozbawiony niespodzianek. W podróż wybrałam się pociągiem. Jechałam w niezbyt dobrym czasie. Padały deszcze i z wylewy rzek utrudniały kursowanie pociągów.. Zamiast planowanych trzech - miałam pięć przesiadek. Pociągi dojeżdżały do stacji opóźnione. W trakcie ostatniej przesiadki, kiedy wysiadałam z wagonu, pociąg do Pragi stał już gotowy do odjazdu.. Dzięki uprzejmości obsługi, pociąg ten czekał specjalnie na mnie. Pomimo niedogodności i opóźnień w podróży, byłam mile zaskoczona uprzejmością pracowników kolei czeskiej. Dzięki temu na spotkanie dojechałam na czas.

W Pradze w sali projekcyjnej czekali mnie wierni widzowie. Znałam ich trochę, bo niektórzy wcześniej pisali do Polski listy do mnie. Przywitanie byłobardzo serdecznie. Widzów nie było już tak wielu jak podczas pokazu w czasie festiwalu, ale dzięki temu jesteśmy bliżej zaprzyjaźnieni. W czasie pobytu organizatorzy zapewnili mi opiekę polskiej studentki, więc komunikacja odbywała się bezproblemowo, a ja czułam się bardzo dobrze. 

Impreza była bardzo gorąca i trudno się było rozstać. Skończyła się zaledwie 23 minuty przez planowanym odjazdem pociągu w drogę powrotną. Z moją opiekunką odbyłyśmy błyskawiczną jazdę na dworzec i biegłyśmy po peronach. Cieszę się, że praca w polu daje mi kondycję fizyczną. Starając się nadążyć za moją młodą opiekunką, w ostatniej chwili zdążyłam dobiegnąć do drzwi wagonu.

Pogoda w Pradze była deszczowa, ale “złota Praga” jak zawsze piękna. Powróciłam więc w dobrym nastroju i z naładowanymi akumulatorami. 

Plany dalszych podróży jeszcze niekonkretne, ale w mojej wyobraźni powoli już nabierają kształtu.
(więcej zdjęć z Pragi w następnym wkrótce)